Wolnosc — strony, Obrazki i wiele więcej na WordPress

Temat: Czerwcowe maleństwa 8
A ja mam duży pokój na stary urządzony mam fotel bujany, który ma ponad 70 lat i taki zegar stojący i witrynkę i komody nowe ale robione bardziej na stylowe i meble skórzane z drewnem mi będą właśnie pasowały. Kurna sama nie wiem



A to czapka dla modnej babeczki http://www.allegro.pl/item269969630_orgina...rekodzielo.html
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=49179



Temat: co zniszczyły wasze psiaki?? golden - rozrabiaka!!
A my ściągnęliśmy skądś piękne stare meble do salonu - naturalny dąb...mój małżonek własnoręcznie je odrestaurowywał- szlifował, czyścił, bejcował, lakierował...skóra mi cierpła na garbie, kiedy wyobrażałam sobie walkę dwóch samców o te graty - tego dwunożnego i czworonożnego...czworonożny na razie czuje respekt- meble zdobią mieszkanie od miesiaca i psi ząb ich nie ruszył! cud???
za to ulubiony fotel bujany dwunożnego poszedł na straty - bujają się w nim zgodnie obydwaj, z tym, ze czworonóg namiętnie wbija przy tym kły w poręcze...
Źródło: goldenretriver.fora.pl/a/a,85.html


Temat: Ścieżka życia Philipa Ch. Argus
Wyszedłeś z baru. Okazało się ,że bar to po prostu namiot rozłożony nad ruinami starego motelu. Kilkoro gości odkiwnęło ci ręką, choć to był ranek i tak było sporo gości. Wyszedłeś...
- Warzywa, świeże warzywa!!!!!
-Ludzie, ziemniaki!!! Pół Tanio!!!!
-Samochód sprzedam!!!! Okazja!!!!! Dorzucam jeszcze skórzaną kurtkę i pełny kanister benzyny!!!!!
-Ludzie tutaj, tutaj!!!!!
Oto kilka ofert promocji jakie wyłowiłeś z tego totalnego harmidru. Cała alejka jest zapełniona ludźmi i także ludźmi odbiegającymi troszkę od normy. Cały ten targ przypomina połączenie pchlego targu i bazarem z żywnością. Rolnicy na swych straganach oprócz tego co wyhodowali i upolowali bądź co złapali mają jeszcze najrozmaitsze rzeczy wyciągnięte z ruiny bądź ze swych piwnic bądź strychów. Dosłownie najrozmaitszość jednym słowem. Doniczki, jakiś telewizor, fotel bujany, klatka na ptaszki, stare gazety. Dostrzec można również rzeczy produkcji ,,Made in Home". A to jest: W szczególności swetry, sznury(ciekawe skąd wzięli konopie, czyżby inny składnik?) rzeźbione figurki, strasznie toporne meble. Po prostu wszystko. Dochodzisz do skrzyżowania. Widnieją tam jakieś tabliczki.
Broń, amunicja i cały podobny ten szajs
U pomocnika Czrnego Św. Mikołaja J.C.J
Główna Alejka

Noże, miecze, narzędzia, pancerze
Stara Poczta, Smiti

Choroby, rany, zabiegi
Doktor Simon. Niedaleko ,,Światła Pana"

Ciuchy na każdą okazję
Francis, Różnokolorowy namiot

Masz dość topornych mebli i nie stać cię na porządną broń?
Wstąp do Stolarza.

To na razie tyle.
Źródło: robi.mania.pl/shaon_vraal/forum/viewtopic.php?t=526


Temat: meble- gdzie kupujecie?
U mnie mebli nie jest dużo a ich rozpiętość czasowa też ciekawa.
Oczywiście mam Ikea:
fronty szafek (niestety już nie produkowane więc jest co jest), materac do spania (piankowy ale leży na podłodze i śpi się na nim fajnie), kanapa (najtańsza, piankowa, bez skrzyni), 3 komody sosnowe, 2 fotele (w nich zmieniłam tylko siedziska bo smarki, jedzenie, farby, kredki, tłuste małe łapki itp niszczą), lampy, stoliczek i krzesełka Ady i półka na książki u Ady w pokoju (płytowa i widzę, że się sypie)

a poza tym
zbieranina rodzinna np:
- komody w największym pokoju rocznik produkcji marzec 70 (to dół od regału moich rodziców, taki na wysoki połysk z kolejną warstwą farby)
- szafa u Ady (rocznik 80-81, część mojego dziecinnego regału) z kolejnymi warstwami farby
- materace takie piankowe (poprzednio na nich spałam, mają ze 12 lat a teraz zamiast łóżka są u Ady, w planach było łóżko ale nie wyszło więc jeszcze jakiś czas będą)
- maszyna do szycia (stary Singer) co udaje stolik komputerowy,
- 2 małe szafki, skajowy fotel bujany made in ZSRR

oraz:
- jeden stół z krzesłami - meble ogrodowe
- drugi stół z krzesłami (takie z ogródka piwnego)
- inne krzesła i wieszak w przedpokoju jeszcze ze starego zakładu pracy mojego taty (kiedyś przy likwidacji kupione po 1 zł sprawdzały się jako działkowe teraz po malowaniach są u mnie)
- półki na książki robione przez ex


Zbieractwa chyba nie zaprzestanę. Mam taką upatrzoną rodzinnie komodę i jak tylko będzie można zabieram
Źródło: wegetarianizm.pl/viewtopic.php?t=2556


Temat: [sprzedam] stare meble i obraz
Do sprzedania biurko, witrynka, biblioteczka, bufet, fotel bujany, stary obraz
Szczegolowe zdjecia do obejrzenia na stronie pufcio.neostrada.pl
kontakt: Adam Kaczmarek 604 510 011
Źródło: forum-muzyczne.net/index.php?showtopic=53254


Temat: Pokój w klimacie tolkienowskim
O!
Wspaniałe wyzwanie!
Nie wiem, jak duży to jest pokój i jak wygląda sytuacja - np ile ma okien, do czego służy - bo czy do wszystkiego, czy tylko czytanie, ewentualnie praca? Czy gościnny?
Ogólnie, co mi pierwsze przyszło do głowy, to...kominek:) ale jeśli nie masz, to polecam mieć trochę miejsca na świeczki, czy lampkę naftową, albo coś /o ile w pokoju nie masz małych dzieci/. Kolory? Idź pozbieraj liście jesienne i coś wybierz ja bym Tolkiena kojarzyła z, albo kolorami ciemnymi - typu zieleń zgniła ciemna, butelkowa, albo kolor kasztanów /jakoś chyba lepszy/. Ewentualnie dąb.
Ale hm to był starszawy pan profesor, więc nie wiem jak Tobie takie kolory odpowiadają.
Jeśli decydujesz się już na ciemne ściany, to uwaga żeby nie przegiąć, bo można sobie zrobić stylowy pokoik ale nie wiem czy do np spania.
Zależy też ile masz pieniędzy na to. Możesz poszukać starych kutych świeczników.
Do tego meble, najlepiej stare po jakichś ciotkach, dziadkach. Ciemne drewno, ewentualnie wiklina, ale to mniej Tolkien, a bardziej żona Tolkiena, albo elfy.
Fotel bujany koniecznie, albo wielki fotel z takiego materiału, "co się wyciera"...aksamit? Jak wygląda flausz? Ciemno- zielony. Może obite skórą ciemną sofy?
Ale to kosztuje :S
Dużo wąskich wysokich, półek z ciemnego lub malowanego na brąz drewna. Na nich książki wyłącznie stare, albo w starych okładkach. Tłoczonych, zdobionych, ale ciemnych raczej. Na stół może zamiast podstawek pod kubki z herbatą, małe kafelki ciemne ze szkliwem. Lekko spękanym szkliwem
Zależy też, czy masz tam aneks kuchenny? Jakieś metalowe haki na ręczniki, czy kufle piwne. /?/
Mogą też być kapy, bieżniczki, albo coś do powieszenia na ścianie w stylu gobelinowym. A jak nie ma skąd tego dostać, to ściągnąć reprodukcje fotograficzne, wydrukować i powiesić. Najlepiej tematyka średniowiecznych legend, czy np bitwy pod Hastings, albo innym tropem - dawne kalendarze, czy po prostu mały obrazek dębowego lasu itp. Muszę przystopować, bo pomysły rosną i rosną.
Jeśli malujesz sama ściany, możesz poeksperymentować i odbić fakturę liści na ścianie, na pomalowanej właśnie ścianie.
Kiedy już wszystko pomalujesz, wybierzesz - dopiero na koniec decyduj jakie zasłony, bo być może, że pokój będzie trochę za ciemny i wtedy im lżejsze tym lepsze, bo jaśniej. Chociaż "Tolkienowe" raczej ciężkie, grube i ciemne.
No to by było na tyle.
Pozdrawiam
Źródło: elendili.nazwa.pl/viewtopic.php?t=3240


Temat: Na tańce
Osunęła się na kolana, przymknęła oczy, rozkoszując się dotykiem kamienia. Jedyny pewny, bo martwy, punkt w tej plątaninie uczuć i słów, które chciałaby uważać za prawdziwe. Odruchowo wygładziła materiał sukni na udach, podniosła i rzuciła obok jakiś pyłek. Nie chciało jej się analizować i zastanawiać, czy słowa Anais to kolejna zmyślna maskarada, była na to zbyt zmęczona. Poprawiła jedyny pierścionek, który nosiła. Była na to wszystko za stara i w dodatku jest babcią. W sumie tam w altance strzelała, niby Zaarya wywróżyła, ale kto mógł być pewien, że o to chodzi. Zaśmiała się cicho i pokręciła głową. Stara lady Rashirea Sherazai musi kupić sobie fotel bujany i koniecznie koronkową chustę. Uśmiechnęła się, chociaż nie była pewna, czy w tych ciemnościach Nienaite to zauważyła.
- Jak to nie wiesz czyje to dziecko? Przecież twoje - powiedziała tonem, którym oznajmia się oczywistości. - Ty je będziesz nosić pod sercem przez miesiące, ty je będziesz własną piersią karmić. Mężczyzna ma tu niewiele do powiedzenia. Martwisz się, że Griszka będzie niezadowolony, że to pewnie nie jego? Ojcem nie jest ten co włożył, ale ten co wychował. Jeżeli mu zależy niech wychowa na swoje, chociaż może lepiej nie, bo i jeszcze wnuk będzie mi salutował, mając mnie w głębokim poważaniu. - Wzniosła oczy ku niebu i pokręciła głową. - I jak mam tutaj spokojnej starości przy kominku dożywać.
Nie wytrzymyła i roześmiała się, bo w sumie czemu nie, przecież to wszystko jest od początku takie absurdalne.
- A o tym, że jesteś w ciąży, dowiedziałam się... - odchyliła głowę do tyłu patrząc na misę z dołu. - Od Niej.
W sumie nie wiedziała, czemu nie powiedziała prawdy, ale z drugiej strony, czy Shilen nie jest również czczona jako bogini tajemnic, które ujawnia, kiedy przyjdzie jej taka ochota, patronka wróżbiarzy. Może nawet była w tym część prawdy.
- Nie zabijaj tego dziecka. Pozwól mi zostać babcią - poprosiła z uśmiechem.

******************
W Dion na poddaszu jednej z kamienic, na którym już od wielu lat nikt nie mieszkał, rozwiewały się w dym meble. Znikały półeczki z bibelotami, szkatułkami, chustami, świeczkami i świecznikami. Ledwo widoczne były miekkie poduszki obszyte koronką.
Na środku pokoju stała jasna elfka o czarnych włosach i niemalże białej skórze. Uśmiechnęła się do siebie drapieżnie i również zniknęła. Tam gdzie przed chwilą stała, został jedynie posążek przedstawiający smoka z otwartą paszczą i stojącego przed nim rycerza z uniesionym mieczem.
Źródło: nirsavidari.webd.pl/viewtopic.php?t=605


Temat: Teatr Życia - odcinek 3 [11.11]
Odcinek 3

Na twarzy miała promienny uśmiech widząc gdzie ją przyprowadził. Tak dawno nie była w tym miejscu. Uwielbiała stary, zniszczony budynek niedaleko teatru, z którego było widać dokładnie całe miasto. Weszli po schodach na górę i znaleźli się na strychu budynku. Dwa bujane fotele stały nadal na swoim miejscu, osiąknięte przez kurz. Obok nich mały, okrągły stoliczek z pustym wazonem, do którego zawsze przynosiła świeże kwiaty. Podeszła do okien i przyjrzała się ciemności padającej na miasto.
- Pięknie, prawda? - spytał Gabriel widząc jak kobieta zachwyca się tym widokiem. Sam miał słabość do tego miejsca, mimo że odkrył je niedawno.
- Tak. Piękny widok. - szepnęła Adela i odwróciła się w kierunku mężczyzny. - Skąd to masz? - spytała z rozbawieniem widząc w jego rękach czerwone wino i dwie lampki.
- Kiedyś je tu przyniosłem.- odparł otwierając butelkę. - Uwielbiam to miejsce. Zawsze tu przychodzę, kiedy chcę pomyśleć.
- I kiedy chcesz poderwać kobietę? - spytała biorąc od niego lampkę wina. Urocze, ale mnie na to nie nabierzesz, Gabrielu.
- Nie. - rzekł z uśmiechem. - Nigdy nikomu nie pokazywałem tego miejsca, jest dla mnie wyjątkowym miejscem. - odparł, na co Adela się uśmiechnęła.
Nie tylko on tak uważał. Tak samo uwielbiała to miejsce, kiedy chciała być sama i zastanowić się nad swoim życiem. Nie chciała się zdradzać, że zna to miejsce i nie jest dla niej obce. Przypomniała sobie, kiedy pojawiła się tutaj pierwszy i kto zapoznał ją z tym miejscem, i wtedy na jej policzku zabłysnęła jedna, pojedyncza łza, którą szybko wytarła, aby mężczyzna nie zauważył. Wtedy też przypomniała sobie po co wróciła.
- Zgadzam się. - odezwała się pewnie siebie.
- Na co? - spytał zaskoczony. - Mam cię poderwać? - zapytał z rozbawieniem.
- Nie. - kiwnęła głową i upiła duży łyk wina. - Zagramy tą rolę, najlepiej jak potrafimy. I zdobędziemy to co oboje chcemy. - uśmiechnęła się niewinnie zdejmując z niego wzrok. Nie powinna się przyznawać, jednak to zrobiła nie wiedząc czemu.
- Dlaczego od razu się nie przyznałaś?
- Nie chcę o tym mówić, nie teraz. Może kiedyś ci opowiem, a ty mi. Bo masz chyba powód. - bardziej stwierdziła niż zapytała, ale nie odpowiedział. Odwrócił wzrok i upił łyk wina, kiedy zadzwonił jego telefon.
- Słucham? .. Teraz? .. No dobrze, skoro.. Zaraz będę. - rozłączył się i schował telefon do kieszeni. - Przepraszam cię, ale muszę iść, ważna sprawa. - ujął delikatnie jej rękę na pożegnanie i wyszedł zostawiając ja samą.
Pożegnała go wzrokiem, a kiedy całkiem zniknął podeszła do starej komody, która znajdowała się w pomieszczeniu. Odkryła starą, brudną serwetę i znalazła to co chciała. Znane jej inicjały i małe serduszko wyryte na meblu. Uśmiechnęła się i dotknęła ręką tego miejsca. Z portfela wyciągnęła małe zdjęcie przedstawiające mężczyznę, łudząco podobnego do Gabriela.
Wychodząc z budynku nadal padała i coraz to mocniej. Nic nie wskazywało, aby w krótkim czasie przeszło, a musiała już wracać. Założyła kaptur na głowę i wybiegła na chodnik biegnąc przed siebie. Nie przejmowała się, że stopami pokonywała mnóstwo kałuż, po prostu biegła nie patrząc.
- Adela! - usłyszała swoje imię. Zatrzymała sie na chwilę i rozejrzała sie wkoło, szukając osoby, która wypowiada jej imię. Dostrzegła ciemny samochód, a przez jego okno znajomą sylwetkę. - Wskakuj. - drzwi się otworzyła, a na znalazła się w środku.
- Co ty tu robisz? Greta! - chciała uścisnąć przyjaciółkę, ale w ostatniej chwili zdała sobie sprawę, że są w samochodzie, a kobieta kieruje.
- Wróciłam, kiedy dowiedziałam się, że odbudowano teatr. Poszłam nawet na przesłuchanie.
- I jak? - spytała Adela, kiedy jej przyjaciółka nie dokończyła.
- Mam jeszcze jutro sie do nich zgłosić. - odparła cichym głosem. Nie ukrywała, że ją to nie cieszy. Chciała dostać tą role natychmiast, bez żadnego zastanawiania się nad jej osobą. - A ty? Co u ciebie? Słyszałam, że nie było cie długo w mieście.
- Podróżowałam długo, ale nie mogłam znaleźć sobie miejsca, więc postanowiłam wrócić. Opowiem ci, jak zatrzymamy sie gdzieś. Tu niedaleko – wskazała palcem na zakręt – jest przyjemna kawiarnia.
- Wiem Adela, pamiętam ją dokładnie. - na twarzach obu pań pojawił się szeroki uśmiech.

*

- Co o niej myślisz? - spytała Viviana, gdy spoglądał na życiorys kobiety, którą niedawno pożegnali. - Jest dobra, powinniśmy ją przyjąć.
- Wiem, ale obiecałem tą rolę Taidzie. - pokiwał lekko głową. Był zły na siebie za tak pochopne podjęcie decyzji. - Taida to świetna aktorka, wiele osób sie o nią stara, a ona wybiera tylko najlepszych. Zgodziła się zostać u nas, mimo że miała wiele więcej ciekawszych propozycji. - podkreślił przedostatnie słowa podnosząc wzrok na Vivianę. - Nie wiem co robić. Mimo, że znam Taidę, wiem że jest wspaniałą aktorką, potrafi grać, jednak... - zatrzymał się na chwilę, aby wziąć głęboki oddech.
- Jednak Greta jest lepsza. - dokończyła za niego, widząc jaką mu to trudność robi. Przyglądała mu się badawczo nie mogąc się nadziwić, że go widzi. Że jest teraz z nim po tylu latach, a on ją nie poznaje. Czy aż tak bardzo sie zmieniła? Może tak, ale czy nazwisko, imię nic mu nie mówią? Czy byłą aż taką mało ważną osobą w jego życiu, że zapomniał? Zastanawiała się nad tym, nie mogąc zrozumieć jego zachowania.
- Tak. Poza tym... Taida miała grać wraz ze swoim narzeczonym. Nie wiem czy sie zgodzi, aby przy jego boku była inna.
- Przecież to tylko gra, sztuka. - westchnęła Viviana upijając łyk gorącej kawy, którą dla nich zrobiła.
- Nie znasz Taidy. - odparł spoglądając na kobietę. - W dodatku potrafi postawić na swoim.
- Zobaczymy. - rzekła. Chciała naprowadzić na rozmowę o przeszłości, dowiedzieć sie czegoś więcej, ale nie potrafiła znaleźć tematu. Nie zapyta przecież wprost. Upiła większy łyk kawy i odstawiła filiżankę. - Długo się tym zajmujesz? - spytała w końcu.
- Od jakiś ośmiu lat. - odpowiedział niepewnie. - Jutro porozmawiamy z Taidą. - zmienił szybko temat, jakby nie chciał rozmawiać o swojej przeszłości.
- Ja już od szkoły średniej. Kiedyś się zgłosiłam do jakiegoś spektaklu jednak zdałam sobie sprawę, że granie nie sprawia mi takiej przyjemności, jak bycie scenarzystką. Poprawiać teksty, pomóc aktorom, wiesz dokładnie o czym mówię. - uśmiechnęła sie do niego zachęcając do rozmowy, ale on tylko pokiwał głową i blado się uśmiechnął.
- To co, zobaczymy sie jutro. - podniósł się, wygładził swoją marynarkę i ruszył do wyjścia.
- Ray? - zatrzymał się i odwrócił.
- Tak?
- Do zobaczenia jutro. - szepnęła tylko.
Źródło: telenowele.fora.pl/a/a,20272.html